zabawki

Jak wiele zabawek może być pragnieniem dziecka? nieskończenie wiele, szczególnie kiedy pragnienie podsycane jest reklamami telewizyjnymi oglądanymi kilkanaście razy w ciągu dnia.
Od pewnego czasu uważamy z Przemkiem, że  dzieci mają wystarczająco dużo zabawek i staramy się zarażać je zainteresowaniami, które niekoniecznie reklamowane są przed emisją bajek w telewizji.
Jednym z talentów i pasji naszych dzieci jest rysunek. Szczególnie Gustaw przejawia niesamowitą lekkość w rysunku, jest bardzo skupiony, tworzy całościowe historie obrazkowe z masą przemyślanych szczegółow.
Potrafi w skupieniu tworzyć  malunek ponad godzinę, dopóty dzieło nie zostanie skończone, a uwierzcie mi że są to prace niezwykłe, pełne wrażliwości jaką ma w sobie i ogromnej wyobraźni.
Dlatego kiedy Wujek zapytał się jaki prezent chciałyby dostać dzieci na urodziny, powiedziałam od razu flamastry 🙂 Flamastry, jak to? przecież to nie jest nic szczególnego, jak dziecko w tych czasach może ucieszyć się z flamastrów?
ano może, wprawdzie nie będzie skakało z radości w chwili otrzymania prezentu, ale kiedy opowiesz mu o tym jak bardzo są niezwykłe, pokażesz do jakich pięknych rzeczy używają ich inni, to nagle prezent okaże się strzałem w dziesiątkę, dająym więcej frajdy niż kolejny samochód rzucony po godzinę do pudełka z pozostałymi resorakami 🙂
Odnalezienie pro markerów to zasługa Przemka jak i cały wkład w rozwijanie uzdolnień plastycznych u dzieciaków.

Gustaw jest niezwykły, cieszy się z tego że dostał notes w którym może szkicować, cienkopisy, którymi konturuje rysunki, cieszy się i jest to radość prawdziwa, nie plastikowa jak większość tej reklamowanej.
Ale ale, ja też miewam wątpliwości, czy aby nie przegięliśmy w kwestii nie kupowania prezentów, szczególnie do tych refleksji skłania mnie moja szalona przyjaciółka, której dzieci toną w masie zabawek, Ona sama też już dawno utonęła, a mimo
to dzieci mają ciągle nowe potrzeby i marzenia. Ciocia G  przy okazji odwiedzin wpadła na pomysł zakupu zabawek  dla dzieci, dzwoniła więc ze sklepu i pytała co kupić, czy transformersa, czy postać Marwela, opowiadała mi przy tym szczegółowo
o każdej z postaci, o której ja miałam raczej mgliste pojęcie. W końcu sama podjęła decyzję, kupiła i przybyła. Gdybyście zobaczyli radość na twarzy mojego ślicznego synka, trochę zawstyczoną, ale taką szczerą że serce mi pękało. To jest ta radość, dla której jesteśmy gotowi wydać ostatnie pieniądze, by spełnić marzenie gwaizdkowe dziecka.

Radość z powodu prostego, małego transformersa, czy byłaby tak wielka i szczera, gdyby obdarowywanie go stało się powszedniością?
Dzieciaki do końca wizyty Cioci były bardzo spokojne i takie poważne, mało dziecięce, bardzo mądrze rozmawiali,  zaczęłam się zastanawiać, czy oni na pewno są bez tych wszystkich reklam i zabawek szczęśliwi ? czy nie są zbyt poważni?  Gustaw nie rozstawał się z transformersem, spał z nim, rano spakował do plecaka.

Kolejny dzień pokazał że ta powaga była chwilowa, wariowali i skakali całą niedzielę, aż musiałam wypchnąć ich z domu na podwórko, żeby rozładowali swoją dziecięcą, nieposkromioną energię !

Poniżej ostatnie prace Gustawa.

chlebek

Wczoraj w przychodni udało mi się bardzo sprawnie załatwić kilka rzeczy dzięki znajomości z moim synem Gustawem. Dowiedziałam się jaki jest wyjątkowy.
To wszystko prawda, gdyby Pani wiedzieła że po urodzeniu wyglądał jak mały chlebek, nie umiał ssać więc karmiony był sondą a całą rączkę ma naznaczoną bliznami, wiedziałaby że jej słowa nabierają jeszcze większego wymiaru.
Gustaw, kiedy mieliśmy go w głowie, nie wiedzieliśmy że będzie aż taki malutki, a teraz jest coraz większy i coraz bardziej wyjątkowy.

Ja Mama

Codziennie toczę wojnę o poszanowanie mojej godności i przestrzeganie zasad przez dzieci.
No może nie codziennie ale przez większą część tygodnia.
Często płaczę z bezsilności, bo są to typy nielada skomlikowane, bystre, żywe i świadome swoich możliwości manipulacyjnych.
Gustaw  pomimo iż ubieranie i sprzątanie ma opanowane w przedszkolu do perfekcji, w domu lubi się pieścić i zmuszać mnie do obecności w tych czynnościach. Wymyślamy z Przemkiem szereg rozwiązań motywujących, bo 5 lat zobowiązuje do samodzielności ;). Bardzo skuteczne okazały się naklejane buźki na tablicę motywacyjną.
Wszystko co dobre zawsze się kończy, choćby na chwilę, ale tendencja spadkowa być musi,  więc dzisiaj Gustaw postanowił zaprotestować, wolny człowiek, piekne życie, goła pupa trzesąca się po mieszkaniu, podczas gdy my dziewczyny szykowałyśmy się do wyjścia. Kiedy po serii nieskutecznych wrzasków i mojej obietnicy, że zapakuję mu ubrania do reklamówki z którą pomaszeruje z gołym tyłkiem do przedszkola, postanowił się ubrać. Niestety zbiegło się to już z ostatecznym czasem wyjścia z domu, aby uniknąć katastrofy spóźnialskiej, a właśnie wtedy Gustaw postanowił zasiąść do spożywania miodku.
Rozsiadł się wygodnie ze słoikiem, starannie dobrał odpowiednio długą łyżkę, i właśnie wtedy, gdy mała, słodka rączka sięgnęła do słoika by go odkręcić, wredna, okrutna czarownica Matka  –  zabrała dziecku słoik…. Oczywiście wyjasniłam, czemu nie może zjeść teraz miodu, że zamiast śniadania wybrał hasanie po mieszkaniu.
Rozpaczy nie było końca, wrzask sparaliżował mi zmysły, wzięłam komuter, drugie dziecko, psa na smyczy, torebkę, klucze od samochodu, klucze od domu, buty pod pachę i wypchnęłam syna z domu. Krzyczał że chce się przytulić do miodu… wrzasnęłam, ale na tym koniec przemocy 😉
W ciężkiej atmosferze jechaliśmy do przedszkola, nie złamałam się, byłam opanowana i spokojna, mówiłam ciepłym, ale stanowczym głosem. Zostawiłam go samego w szatni, bo On nie lubi jak obserwuję proces jego przemiany, nie lubi być widziany kiedy się poddaje, woli być wtedy sam. Spokojnie zdjął buty i założył kapcie. Kiedy po wszystkim zobaczył że spokojnie czekam w umówionym miejscu i wyciągam do niego rękę chwycił ją i razem pomaszerowaliśmy na górę.
Przed drzwiami przyciągnął mnie do siebie i szepnął do uszka – Mama pszeprasiam, słodki głosik, niczym miód spłynął mi na serduszko. Powiedziałam Gucio wybaczam, daliśmy sobie buzi i każdy poszedł w swoją stronę.
Takie chwile są piękne, ale kiedy codziennie ich doświadczasz, nie unikniesz pęknięć. Człowiek to krucha materia, odrobina stresu, niewyspania i nasze założenia wychowacze, obietnice, że nie damy się sprowokować idą w łeb. Bo dzieci są w odgrywanych spektaklach genialne….

Gustaw – ze szkica zapisanego 23.10.2013

Minęły dwa lata od ostatniego wpisu, aż nie wiem od czego zacząć.
Gustaw to bardzo wrażliwy i mądry chłopiec.  Zawsze był zaborczy w swoich reakcjach, ale jest coraz lepiej. Zaczyna argumentować, to wielki krok do przodu.
Poza tym uwielbia słuchac muzyki i śpiewać. Robi to naprawdę przeuroczo, nie fałszuje, błyskawicznie zapamiętuję dźwięki, muzyka jest w nim i ciągle z niego wypływa.

deszczowy człowiek obmyśla plan

jakby tu najszybciej się zmoczyć w całości

a potem zielony glut ciągnący się przez tydzień, w trakcie którego jestesmy.

gotowy do wyjścia

Gutek wychodząc rano do Dziadka Radka postanowił wziąć to, co dla niego najważniejsze, swoje ciuchcie 🙂

Nie mogłam się oprzeć

i wrzucam kolejne zdjęcie z pamiętnego kakałka

kakałko

ulubione

półeczka na Gustawa

Gucio zafascynowany